Kompulsywne dzierganie

with Brak komentarzy

dziergane na szydełku bralety

Nie mam ostatnio ręki do maszyny. Projekty niby idą do przodu, wykroje i tkaniny pasują, praca wre… i na koniec okazuje się, że tu coś nie leży, tam odstaje, trochę za duże, albo wygląda jak fartuch chirurga (true story…) Wiem, że będę musiała wrócić do tych rzeczy i prędzej czy później je ponaprawiać, ale chwilowo trochę się zniechęciłam.

 

 

 

Za to dzierganie… Odkryłam nowe, wybitnie relaksujące hobby. Do szydełkowania pasuje zen, hygge i wszystkie inne modne słowa. Próg wejścia jest dość niski - wystarczy szydełko, włóczka i youtube. No i trochę wyobraźni, ale tego raczej nie brakuje ludziom, którzy biorą się za szycie. W szydełkowaniu wszystko się prosto i pięknie układa w wymarzone wzorki. A półki w mojej nowej nowozelandzkiej Mekkce (Spotlight <3) uginają się od pięknych, pastelowych włóczek.

 

 

 

Zainspirowania kilkoma profilami na insta zabrałam się zatem za braletty. Z perspektywy Polski pewnie nie wygląda to poważnie (wrzesień…), ale tutaj właśnie zaczyna się wiosna! Na święta będę mogła zaprezentować bralety w pełnej krasie. Dzisiaj jedynie zdjęcia poglądowe „bikini na sztucznej owcy”;) No i muszę koniecznie zabrać się za pasujące doły. Chętnie przyjmę rekomendacje wzorów;)