Recykling – metal, papier, szkło, TEKSTYLIA i 7×7 tydzień siódmy

with Brak komentarzy

 

Nie od dziś wiadomo, że człowiek wykorzystuje planetę w stopniu, który nie pozwala na naturalne odnowienie surowców. Bilans naszej konsumpcji produktów ziemi jest dodatni – nasza planeta nie nadąża z produkcją surowców w stosunku do naszej konsumpcji.

Nawet jeżeli większość z nas być może nie doczeka katastrofy ekologicznej w skali planety, wszystko wskazuje na to, że to właśnie kierunek, w którym zmierzamy. 

Nie wiem, czy możemy jeszcze zrobić coś, żeby proces odwrócić, ale na pewno możemy go spowolnić.

Rewolucji ekologicznej raczej nie będzie. Wskazaną, i pewnie jedyną możliwą opcją jest metoda małych kroków, i rozpoczęcie od własnego podwórka. Christina Dean, były stomatolog, stworzyła organizację redress, która ostatnio przykuła moją uwagę. Organizacja promuje ekologiczne rozwiązania dla przemysłu. Niesie też kaganek oświaty dla nas, zmuszając do myślenia i rozważnej konsumpcji tekstyliów. Czy wiedziałyście, że w cyklu życia produktu, którym jest para naszych jeansów, prawie 50% negatywnego wpływu na środowisko jest w naszych rękach? W tym jak często i w czym pierzemy, jak pozbywany się naszej zużytej odzieży. To strasznie dużo! Jeżeli każda z nas, zupełnie świadoma swoich działań, ograniczy pranie (na prawdę, nie musimy prać spodni czy koszuli po każdym włożeniu) i wprowadzi do swojego życia kilka prostych zasad związanych z recyklingiem tekstyliów, będziemy miały całkiem potężny wpływ na środowisko.

 

 

O ile pojęcie recyklingu jest nam świetnie znane, o tyle recykling recyklingowi nie równy, bo w pojęciu mieści się kilka różnych znaczeń. I tak, mamy do czynienia z upcyklingiem i downcyklingiem. Różnica jest dość intuicyjna – upcykling to tworzenie produktów o wyższej wartości niż surowiec, które jednocześnie przedłużą jego życie. Downcykling odwrotnie, produkt finalny ma mniejszą wartość. W przypadku tekstyliów, przerobienie starego, męskiego swetra na piękny damski sweterek jest upcyclingiem. Wrzucenie tego swetra do kontenera na tekstylia, to downcykling.

 

I tak płynie przejdę do mojego najnowszego projektu upcykingowego. 

 

Kaszmirowy sweter, który kupiłam na wiosnę w sklepie z używaną odzieżą za zawrotną sumę 10 PLN przeleżał w kartonie kilka dobrych miesięcy. Dojrzał do nowego życia. Zabierałam się do tego mega długo, bo bałam się, że przy pruciu i cięciu pójdzie oczko i nic z tego nie będzie. W końcu zdecydowałam, że zostanie na zawsze pogrzebany w kartonie, albo po prostu go potnę, z lepszym czy gorszym skutkiem. Wzięłam więc nożyce w ręce, i okazało się, że nie ma tragedii. Byłam bardzo ostrożna, i nie stało się nic, co zagrażałoby integralności materii;) Śmiało więc polecam cięcie dzianiny:)

 

 

Sweter pocięłam na szwach. Rękawy zostały przemodelowane na reglanowe, skutkiem czego ich długość sięga aktualnie łokcia. Wyprułam golf i stworzyłam z niego ściągacz. Całość została delikatnie wysmuklona. I voila!

 

 

 

 

W międzyczasie zakończył się siódmy tydzień wyzwania. Niedługo półmetek!